Jakieś dwa tygodnie poszukiwania nowego zajęcia za mną, jakie rezultaty? Biorąc pod uwagę, że jest po 10 rano a ja siedzę w domu pijąc kawę, oglądając poranną telewizję i myśląc co zrobić na obiad, to marne. Jednak nie można powiedzieć, że zmarnowałem ten czas, co to to nie. Udało mi się bowiem stworzyć obraz idealnego polskiego kandydata do pracy, a kandydat taki musi spełniać w tym samym czasie wszystkie poniższe warunki:
- wiek do 25 lat
- absolwent studiów wyższych
- status studenta
- co najmniej trzy lata doświadczenia zawodowego
- grupa inwalidzka
- zarejestrowany w urzędzie pracy
- gotowy do odbycia trzymiesięcznego bezpłatnego stażu, co najmniej 40 godzin tygodniowo
Okej, może trochę przesadziłem, ale poziom mojej frustracji wzrasta wprost proporcjonalnie do czasu spędzonego bez sensownego, kreatywnego zajęcia. Najbardziej mnie jednak wkurza świadomość, że po przejściu tych całych cudacznych procesów rekrutacyjnych okazuje się, że Twoja praca będzie polegała na odpisywaniu na maile i sortowaniu poczty. Co nie przeszkadza pracodawcy szukać kandydata z wyższym wykształceniem, kilkoma lat doświadczenia na podobnym stanowisku, mówiącego w co najmniej trzech językach i spełniającego szereg innych bezsensownych wymagań. A jak już je spełniasz to przydałoby się, żebyś miał status studenta lub grupę inwalidzką, bo Twój nowy pracodawca za wszelką cenę chce uniknąć płacenia wyższych ZUS'ów. Tutaj jednak (niestety) muszę przyznać trochę racji. Fakt, że jeden problem to podejście przyszłych pracodawców do procesu rekrutacji, ale inna sprawa to podejście rządzących, którzy nijak nie pomagają młodym w zdobyciu pracy.
Z zachodu przejęliśmy wiele wzorców, np. procesy rekrutacji pracowników. Ktoś jednak zapomniał, że idealni kandydaci nie rosną na drzewach, że aby ich szkolić jest potrzebny odpowiedni system edukacji, z programem dostosowanym do aktualnych potrzeb rynku pracy. A że to wymaga dużo czasu, wysiłku i pieniędzy to tak kręci się ta karuzela. Oni udają, że szukają pracowników idealnych, my udajemy, że tymi pracownikami jesteśmy...
p.s. Tylko rodzi się we mnie coraz większy żal jak na to patrzę. A gdzie miejsce w tym wszystkim dla młodych i ambitnych ludzi, którzy jedyne czego potrzebują żeby udowodnić swoją wartość, to danie im szansy?
No comments:
Post a Comment