Tuesday, 19 November 2013

The Preacher talks.

Wydawało by się, że człowiek, który dostał szansę wykazania się, długo wyczekiwaną szansę wykazania się, zmobilizuje się i pokaże na co go stać. To jakim cudem właśnie ta szansa jaką mi dano tak mnie hamuje? Kiedy pracowałem np. dla MashGroup, fakt, miałem możliwość pójścia ze swoimi pomysłami w każdą stronę. A przynajmniej do momentu, w którym nie odwaliłem całej brudnej roboty (zmiana strony internetowej, re-branding, zaprojektowanie trzech nowych kolekcji produktów itd.). Później nie miałem specjalnie dużo do gadania, miałem siedzieć przed telefonem i zająć się cold-collingiem. Wtedy marzyła mi się prawdziwa swoboda działania i ktoś kto da mi wolną rękę. Wtedy jednak jeszcze nie wiedziałem, że sama wolna ręka do działania mi nie wystarczy. Człowiek musi mieć też wyznaczony kierunek działania oraz jasny cel. 

Moim problemem w tym momencie jest to, że to ja sam wyznaczam sobie cel, kierunek działania, określam sposób działania, prowadzę badania rynkowe, sam je analizuję i na podstawie analizy podejmuję decyzje. A dobrze jest czasami swoje działanie z kimś konsultować, porównywać spostrzeżenia. Szczególnie, że ja nie jestem dryfującą wyspą, tylko pracuję dla konkretnej firmy i teoretycznie mam realizować konkretne działania. Brak mi trochę wyższej koordynacji działań. Gdybym prowadził swoją własną firmę to wszystkie powyższe rzeczy były oczywiste, sam bym za wszystko odpowiadał i o wszystkim decydował. Ale ja pracuję dla kogoś... Wczoraj stwierdziłem, że może powinienem zacząć się zachowywać jakby grupa zakupowa, którą tworzę od samego początku, była moją własną firmą. Może to zmieniłoby moje postrzeganie wszystkiego na tyle, że byłbym w stanie działać samodzielnie i nie szukać już gdzie indziej wsparcia. Kiedy się to czyta to może się to wydawać błahe, ale od nastawienia człowieka cholernie dużo zależy. Z jednej strony nie lubię siedzieć godzinami i rozmyślać teoretyzując, ale z drugiej, czasami przydałoby się trochę podumać nad tym co się robi :-) 

Każda sytuacja ma wady i zalety. Jeśli coś spierdolę, to będzie to moja porażka. Jeśli odniosę druzgocący sukces, będzie to mój sukces. Ostatnio często włączam E.T., znanego również jako The Hip Hop Preacher, i zaczynam wierzyć, że tak naprawdę wszystko zależy od nas samych. Niby oczywiste, ale jak często czekamy na to, aż ktoś coś zrobi za nas, aż ktoś pokieruje naszym życiem. Strach przed odpowiedzialnością za podejmowane decyzje? Pewnie tak. Zawsze lepiej powiedzieć, że przez kogoś znaleźliśmy się w danej sytuacji niż, że sami coś spieprzyliśmy.